Wyróżnione

Vademecum naukawca i entelektualisty

Co robić a czego nie, by uchodzić za człowieka wykształconego i „na poziomie”

Na początek zastanówmy się, czy aby na pewno słuszna jest maksyma „im więcej się wie, tym lepiej”? W pierwszym odruchu pewnie każdy potwierdzi. Jednak gdy się chwilę zastanowić, rzecz przestaje być już taka prosta i oczywista. Bo czyż nie jest tak, że niektóre wiadomości mogą być równie kompromitujące jak luki w wykształceniu? Czy człowieka doskonale orientującego się w zasadach działania agencji towarzyskich, znawcę samochodów, miłośnika sportu, potrafiącego bez zająknięcia wymienić strzelców wszystkich siedmiu bramek w meczu Polski z Haiti na mistrzostwach 1974 r. ktoś uzna za erudytę? Mało tego, czy ktoś dopuści myśl, że może on być jednocześnie ekspertem od Heideggera i Jaspersa dla rozrywki czytającym Baumana? Ważne jest zatem, by wiedzieć, które obszary wiedzy należy omijać szerokim łukiem, a jeśli się już je zna, by ten fakt skrzętnie ukrywać. Czytaj dalej „Vademecum naukawca i entelektualisty”

noise in my head

Po latach postanowiłem wrócić do nagrywania. To już sprawdzony sposób na odwrócenie uwagi od chujozy pisowskiego państwa, w którym znów przyszło mi żyć.

W tzw. międzyczasie rozbudowałem domowe instrumentarium o bas i perkusję,  mogę  więc już grać sam partie wszystkich instrumentów. Na razie wychodzi mi to średnio, ale się nie zrażam.

Spodobała mi się sekwencja akordów Em7, D, C, B (7). Zacząłem od grania jej akustycznie w różnych rytmach, potem niespodziewanie zaczęło mi się to rozwijać w kierunku melodyjnego rocka granego dziś już tylko przez starszych panów w obcisłych rajtuzach. Jak wymyślę jeszcze jakiś bridge i tekst, to może i wyjdzie z tego cały song. Na razie jest tylko solówka.

Nie trzeba wprawnego ucha, by słyszeć potknięcia basu i niedokładności w arpeggiach. Można by próbować usunąć je w postprocesie, ale nie robię tego, bo nie chcę iść na łatwiznę. Taka jest prawda, trzeba ją  zaakceptować :).

MacBor – NoiseInEminor

z archiwum kbb

Robiąc porządki na dysku natrafiłem na kilka moich produkcji jeszcze z okresu działalności na blog.pl

MacBor meets JSB – jeśli jesteś melomanem, nie klikaj, może zaboleć ;)

Wątrobianka blues – nigdzie dotąd nie publikowane nagranie z Chrabją w roli głównej. Tekst to wygłup, napisany przez niego od ręki jeszcze przed Carmen Cafe. Od czasu, gdy Krzyśka już nie ma, nabrał zupełnie innego znaczenia i wartości. (BTW Dziś dobrałbym trochę cieplejsze brzmienie gitary.)

LX1777 blues – nagranie z okresu mojej fascynacji gitarą akustyczną. Właśnie stałem się wówczas dumnym posiadaczem onego modelu Ovation :)

Cavatina – nie lubię klasycznej, jest zbyt niewygodna, ale raz zrobiłem wyjątek

You Can Suck My Cock – trawestacja znanego numeru Eminema dedykowana moim ówczesnym (dziś powiedzielibyśmy) hejterom :). Podkład z pliku midi, ten sam co tu DzeSolo.

Reszta mojego brzdąkania tutaj.

jestem

Z okazji zapowiedzianej wizyty trochę tu posprzątałem. Zdjąłem pajęczyny, zmieniłem tapetę, powyrzucałem niepotrzebne graty. Zrobiło się przyjemnie, aż chciałoby się coś napisać.

Przez ostatnie lata  moje aktywności blogowe ograniczałem do Twittera (patrz prawy margines). Z bólem, ale w końcu jakoś przywykłem do kagańca 140 znaków i kalekiej komunikacji z innymi użytkownikami. Ponoć za kilka tygodni limit znaków ma być zniesiony. Jeśli tak się naprawdę stanie, na TT będzie można sobie nie tylko coś krzyknąć, ale w razie potrzeby wypowiedzieć się w dłuższej formie.

Sporo się wydarzyło w moim życiu od czasu ostatniej notki. Jesień 2007 okazała się dopiero początkiem czarnej serii. Niczym baron Münchhausen kilkakrotnie wyciągałem się za włosy z bagna. Materiału starczyłoby na opasłego bloga, takiego w klasycznym stylu, ekshibicjonistycznego. Zmieniłem się, ale jednak nie aż tak, by wywalać publicznie bebechy, nawet w takim zapomnianym zakamarku internetu jak ten.

Chrabja nie żyje

ChrabjaPrzyzwyczaił mnie do tego, że bez uprzedzenia znikał na kilka dni, czasami tygodni. Ostatni raz rozmawialiśmy 5 października, głównie o twitterze, na którym pojawił się niedawno za moją namową. Stamtąd też, trochę przypadkiem, przyszła ta straszna wiadomość.

Poznaliśmy się na  blog.pl, 8 lat temu. Jeżeli istnieje coś takiego jak internetowa przyjaźń, to właśnie to nas łączyło.  Nie spotkaliśmy się nigdy w „realu” a wiedzieliśmy o sobie dużo więcej niż nasi „realni przyjaciele”.

Parę lat temu wymyśliliśmy, że nagramy coś razem. Padło na bluesa. Wysłałem Chrabjemu pierwszy z brzegu podkład  bas+perkusja.  On napisał tekst, nagrał  partyzanckim sposobem wokal i przesłał mi mp3. Dograłem gitarę, obrobiłem i posklejałem jak umiałem.

Czytaj dalej „Chrabja nie żyje”

Deutschland – Polackei

Wyobrażam sobie, co by się działo, gdyby dajmy na to Franz Beckenbauer powiedział o Polakach to, co Boniek o Niemcach. Kaczor zerwałby jeszcze tego samego dnia stosunki dyplomatyczne i kazał się przeprosić przez Merkel, Köhlera i Bundestag z Bundesratem razem wzięte. Tymczasem w Niemczech co najwyżej śmieją się z pana „muszę powiedzieć” Bońka, z „muszę powiedzieć”* JEGO głupoty. Swoją drogą ciekawe, jak on to wyliczył, dlaczego są niby głupsi akurat 16 razy? :)

Czytaj dalej „Deutschland – Polackei”