Nie, nie lenię się. Nie zanielubiłem bloga. Po prostu nie starcza mi chwilowo na niego czasu i siły. “Urlop dla poratowania zdrowia” to dobry czas na pracę społeczną, jako że zarobkowa zakazana przepisami. Znajomi z pracy wiedzą, że od pewnego czasu remontuję firmową witrynę internetową. Najważniejszą akcją jest przeniesienie głównej części serwisu z “mojego” instytutowego serwera na uniwersytecki. Po 10 latach przestała mnie bawić walka z hakerami i złośliwością przedmiotów martwych. Zgodnie z prawami Murphiego serwer lubił się wykrzaczać w weekendy a najchętniej, gdy byłem na dłużej poza miastem. Teraz będę mógł koncentrować się na zawartości witryny a o ciągłość pracy serwera zadba, bo od tego jest, gromada etatowych informatyków w centrali. Zgodnie z przewidywaniami na tym ich serwerze nie działa mi szereg cieszących oko gadżetów, ale co tam, w zamian zyskuję święty spokój w zasadniczej sprawie.
Czytaj dalej…