Archiwum

Archiwum kategorii ‘Polska-Niemcy’

Deutschland – Polackei

08/06/2008 McBor 5 komentarzy

Wyobrażam sobie, co by się działo, gdyby dajmy na to Franz Beckenbauer powiedział o Polakach to, co Boniek o Niemcach. Kaczor zerwałby jeszcze tego samego dnia stosunki dyplomatyczne i kazał się przeprosić przez Merkel, Köhlera i Bundestag z Bundesratem razem wzięte. Tymczasem w Niemczech co najwyżej śmieją się z pana “muszę powiedzieć” Bońka, z “muszę powiedzieć”* JEGO głupoty. Swoją drogą ciekawe, jak on to wyliczył, dlaczego są niby głupsi akurat 16 razy? :)

Czytaj dalej…

Kategorie:Polska-Niemcy Tagi:,

o tym wpisie, co tu był i już go nie ma

21/08/2007 McBor 7 komentarzy

Muszę przyznać, że dziś mi się ten wpis, który tu był, już tak nie podobał, jak w wczoraj w nocy, gdy powstawał. Próbowałem go jeszcze jakoś uratować, ale żadna czytelna całość nie chciała mi z tego wyjść. W dodatku okazało się – to jednak zaskoczenie – , że na “targecie” nie ma na ten temat zapotrzebowania.
O czym to było? – Przede wszystkim o tym, jak można czytać “Paranoję polityczną” Robinsa / Potsa (patrz następna notka).
Przy okazji zwróciłem uwagę na bierność Kaczyńskich wobec haniebnego wystąpienia starego Giertycha na forum PE, w którym postawił znak równości między Angelą Merkel i Hitlerem. Uważam, że prezydent albo premier (najlepiej obaj) powinni byli ją w imieniu Polski przeprosić za tego oszołoma, albo przynajmniej wyraźnie się od niego zdystansować, potępić tę kompromitującą nas jako kraj wypowiedź. Chcemy, czy nie, Giertych reprezentuje tam nie tylko siebie.

Dobranoc, Polsko

17/08/2007 McBor 8 komentarzy

Gdyby to był normalny kraj i byłbym dziennikarzem normalnej gazety, adresowanej do normalnych ludzi, napisałbym teraz duży tekst o skandalicznych poczynaniach sterowanego przez pewną pisowską panią senator “Powiernictwa Polskiego” (dalej PP). Rzeczona organizacja w proteście przeciw zapowiadanemu na 18 sierpnia “Dniu stron ojczystych” rozsyła po całych Niemczech ulotki przedstawiające Erykę Steinbach u boku żołnierza w mundurze Waffen SS, opatrzone parafrazą cytatu z Hitlera. W tej sprawie 15 sierpnia Sąd Krajowy w Kolonii wydał zarządzenie zabezpieczające przeciwko PP za rozpowszechnianie treści nazistowskich oraz naruszenie dóbr osobistych E. Steinbach i Związku Wypędzonych, skutkujące zakazem dalszego rozpowszechniania w/w treści. W innym wypadku grozi PP kara grzywny w wysokości do 250.000 euro lub kara pozbawiania wolności do 6 miesięcy. PP ma oczywiście gdzieś to orzeczenie i plakatu ze swej strony do tej pory (piszę to grubo po północy 17 sierpnia) nie zdjęło.

Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że tę budzącą w Polsce tak silne emocje uroczystość (nb. gościem honorowym ma być przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Pöttering) pobłogosławił dziś, właściwie wczoraj, Jego Świątobliwość Benedykt XVI (niezwykle mu się podoba tegoroczne motto zjazdu “Strony rodzinne to prawo czlowieka”). Mało tego, podobną rzecz uczynił cztery lata temu ukochany Papież Polaków Jan Paweł II (sic!).

No ale nie żyję w normalnym kraju i nie jestem dziennikarzem normalnej gazety dla normalnych ludzi, więc mogę iść spać. Jutro rano przeczytam kolejne błyskotliwe spekulacje o tym kto kogo, kto z kim przeciw komu, kiedy i ewentualnie za ile.

Dobranoc, Polsko.

Edit 18.8.07: Wypowiedź Arciszewskiej dla radia ojca Szambolana. Komentarz zbędny.

sygnifikantna koincydencja, że się tak wyrażę

25/03/2007 McBor 4 komentarzy

Najzabawniejsze jest to, że było dokładnie tak, jak opisuję, słowo, nic nie zmyślam.

Środa. Po dyżurze dla odreagowania udaję się spacerkiem na Stary Rynek. Trochę ruchu dobrze mi zrobi. Ale skoro już tam będę, to może do “Avanti”? Pieprzyć odchudzanie! Chcę się wreszcie NAJEŚĆ. Biorę jak za dawnych czasów półtorej z bolońskim, podwójny parmezan, sałatkę serową i małą colę. (Wiem, szmata jestem, ale warto było :).
Ale nie o tym miało być. Właściwym miejscem akcji był mianowicie przystanek autobusowy przy ul. Garbary naprzeciwko banku, dokąd udałem się rozmyślając nad tym, jak to będzie pięknie, gdy wznowię treningi w “Niku”. Bo przecież w końcu kiedyś tam wrócę, prawda?
Autobus oczywiście uciekł mi sprzed nosa. Korzystając z tego, że akurat przestało padać, sięgnąłem do torby po coś do czytania. Przypomniało mi się, że w pracy kolega dał mi wycinek (właściwie wydzierek, bo kilka stron tego było) z GW z jakimś ciekawym tekstem. Wyjąłem go, włożyłem na chwilę do bocznej kieszeni kurtki, żeby wygodnie obiema rękami zapiąć torbę. Zajęty zamkami kątem oka zauważyłem samochód wjeżdżający z impetem w zatokę… Nagle CHHLUST! W ułamku sekundy zawartość największej kałuży przy krawężniku znalazła się na moich (nowych!) spodniach i kurtce, o gazecie nie wspomnę. Teraz nie tylko czułem się jak szmata, ale adekwatnie do tego wyglądałem. Przez moment stałem jak sparaliżowany. Doszedłszy do siebie, otrzepałem się z grubsza i ruszyłem w stronę czarnego audi “A” ileśtam, które stało na końcu zatoki. W samochodzie nikogo nie było, spojrzałem na rejestrację – NIEMIECKA. Pierwsza myśl – Polak mieszkający w Niemczech, przecież Niemiec nie zaparkowałby w miejscu, gdzie obowiązuje zakaz zatrzymywania się! Nie, kurna, nie odpuszczę mu. Zaczekam na gnojka i przynajmniej powiem mu parę słów. Tymczasem nadjechał autobus, pozostali obryzgani odjechali.
Kilka minut później po drugiej stronie ulicy pojawia się mężczyzna około 50-tki. Ciemny garnitur (już z daleka widać, że jakiś boss albo armani), buty wypolerowane na glanc, nieskazitelnie biała koszula, spinki itd. Idzie od strony banku, to musi być on. No i rzeczywiście, przebiega przez ulicę w kierunku samochodu. Chce otwierać drzwi, a ja do niego nie ukrywając zdenerwowania:
- Chwileczkę, czy pan nie widział, co pan zrobił?
Ten rozkłada ręce, kręci głową, że niby nie rozumieć.
Przełączyłem na niemiecki:
- Gdzie się pan nauczył takich manier? Jest pan tak głupi, tak arogancki czy ślepy?
A on z uśmiechem, wyluzowany:
- Przepraszam, nie widziałem. Ja panu oczywiście zapłacę za czyszczenie. Ile to kosztuje?
Wyciąga z kieszeni pęk wymiętych banknotów o różnych nominałach.
- Ja wiem, co było w tej kałuży? Może da się to doczyścić a może nie. Ale mi właściwie nie chodzi o pieniądze …
Czuję jak uchodzi ze mnie złość. Facet rozbraja mnie spokojem, uprzejmością, zaczyna mi się robić jakoś głupio, pojawiają się pierwsi gapie.
- No ale skoro pan czekał …., nie ma sprawy, te pieniądze się panu należą, ma pan rację. Proszę!
Wyciąga w moją stronę 20 zł.

W tym miejscu, drodzy przyjaciele, audiotele: Czy na moim miejscu przyjęlibyście te pieniądze?

TAK czy NIE?

Czekam na odpowiedzi. W stosownym czasie powiem, co zrobiłem.

Dziś znalazłem w torbie jakiś pomarszczony kawałek gazety. Okazało się, że to ów artykuł z Wyborczej, który widać wtedy odruchowo do niej włożyłem. Delikatnie rozwijam … – “Hamlecik, z Peterem-Piotrem Lachmannem rozmawia Teresa Torańska.” Tuż poniżej wielką czcionką zajawka: “Zapytała pani, dlaczego Niemcy nienawidzą Polaków. Oni was nie nienawidzą. Szukam właściwego słowa … Już mam … Olewają”.
:-)