Archiwum

Archiwum kategorii ‘kaczyzm’

Dlaczego wygra PiS

10/09/2007 McBor 11 komentarzy

W najnowszym Przeglądzie ukazała się – udana moim zdaniem – próba wyjaśnienia fenomenu niesłabnącego poparcia dla PiSu. Oto kilka fragmentów:

60% sympatyków PiS odpowiedziało [w ankiecie], że komisje śledcze nie mają dla nich znaczenia, że wszystkie wpadki i afery PiS też nie mają znaczenia, bo oni i tak zagłosują na partię Kaczyńskiego. Cokolwiek by się działo.
[...]
Na tych wyborcach, jak widać, żadnego wrażenia nie zrobiły zeznania Janusza Kaczmarka, bezprawne aresztowania, kłamstwa Zbigniewa Ziobry. Nic. Nie wzruszyły ich ataki rządu na lekarzy i na pielęgniarki, podsłuchy ani awantury. Dlaczego? Co takiego się stało, że PiS ma twardy elektorat, którego nic nie jest w stanie naruszyć?

Zdaniem autora przyczyny tego stanu to:
- po pierwsze, chaos,
- po drugie, trafili w elektorat,
- po trzecie, utrzymali narzędzia władzy,
- po czwarte, słaby przeciwnik.

Najciekawszy wydaje mi się drugi z opisanych w artykule czynników (podkreślenia moje):

Czytaj dalej…

Tusk tylko niemądry?

31/08/2007 McBor 14 komentarzy

Słuchając kolejnych oświadczeń Tuska, zastanawiam się, czy działa w zmowie z Kaczyńskimi, czy jest tylko niemądry. No bo załóżmy, że Sejm rzeczywiście się rozwiąże. Na czym, pytam się, PO buduje przeświadczenie, że wygra wybory? Na sondażach? Toż wiadomo, że w przeciwieństwie do konkurencji są tradycyjnie przeszacowani. Już to przerabiali.
Poprzednie wybory pokazały, jak olbrzymią siłę stanowi w kampanii telewizja. Panowie z PO zdają się zapominać, że publiczną nie zawiaduje już ich giermek Dworak, który dwa lata temu (działając notabene rączka w rączkę z prywatnymi), dał im na tacy głowę postkomuny. Nie rozumieją, że dziś mają przeciwko sobie pisią gadzinówkę, która już teraz, zanim na dobre ruszyła kampania, w poetyce narracji i dziennikarskiej rzetelności nawiązuje do swych najlepszych tradycji z okresu PRL-u i z pewnością nie cofnie się przed żadnym łajdactwem tuż przed wyborami.
Czy telewizja publiczna jest rzeczywiście aż tak ważna? Moim zdaniem tak, bowiem jest głównym, nierzadko jedynym, źródłem informacji dla elektoratu małomiasteczkowego i wiejskiego, do którego PO z różnych powodów nie ma dostępu, a który wespół z moherami może zadecydować o ostatecznym wyniku wyborów.
Jeżeli Tusk chce POPiSu pod własne dyktando, a widać chce (zdradzają go sformułowania jak choćby to sobotnie “PiS nie może rządzić sam“), powinien najpierw odebrać Kaczyńskim publiczne media, służby i prokuraturę, rozliczyć Ziobrę a dopiero potem myśleć o rozwiązywaniu parlamentu. Warto by się też zastanowić nad jakąś konkretną ofertą programową konkurencyjną wobec populistyczno-katolicko-narodowego socjalizmu.
Błędy zdarzają się wszystkim, ale popełnianie tego samego po raz drugi to zbrodnia.

Kategorie:PO, PiS, kaczyzm, polityka, wybory

Paranoja polityczna (wersja superlight)

22/08/2007 McBor 4 komentarzy

W wydanej w Polsce 8 lat temu Paranoi politycznej profesorowie R. S. Robins i J. M. Post opisują mechanizmy działania paranoi indywidualnej i zbiorowej. Robią to na podstawie przypadków znanych im z ich własnej praktyki medycznej, jak i postaci historycznych – Hitlera, Stalina, Pol Pota, przywódców sekt, nacjonalistów, terrorystów itp.
Zjawisko paranoi zbiorowej omawiane jest na przykładzie Trzeciej Rzeszy, ZSRR, Chin i Korei. Polski – zapewne tylko z uwagi na datę powstania – na tej liście nie ma.
Parafrazując Heinricha Bölla powiedzmy tak: Wszelkie podobieństwa z działającymi obecnie w Polsce politykami i partiami są przypadkowe, ale nieuniknione. :)
Niestety w księgarniach rzecz jest już praktycznie nie do dostania. Przypuszczam, że gdyby ją teraz wznowiono, miałaby szansę odnieść sukces podobny do Boga urojonego (patrz wcześniejsza notka), a jeśli nie, to powinna. Na szczęście w Sieci są dostępne dość obszerne fragmenty. W wypisach zebrałem to, co mi się do tej pory udało znaleźć.

Robins, Robert S. / Post, Jerrold M.: Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści [Political Paranoia.The Psyhopolitics of Hatred ], z angielskiego przełożyła Hanna Jankowska, wyd. KiW, Warszawa 1999, 423 s.

o tym wpisie, co tu był i już go nie ma

21/08/2007 McBor 7 komentarzy

Muszę przyznać, że dziś mi się ten wpis, który tu był, już tak nie podobał, jak w wczoraj w nocy, gdy powstawał. Próbowałem go jeszcze jakoś uratować, ale żadna czytelna całość nie chciała mi z tego wyjść. W dodatku okazało się – to jednak zaskoczenie – , że na “targecie” nie ma na ten temat zapotrzebowania.
O czym to było? – Przede wszystkim o tym, jak można czytać “Paranoję polityczną” Robinsa / Potsa (patrz następna notka).
Przy okazji zwróciłem uwagę na bierność Kaczyńskich wobec haniebnego wystąpienia starego Giertycha na forum PE, w którym postawił znak równości między Angelą Merkel i Hitlerem. Uważam, że prezydent albo premier (najlepiej obaj) powinni byli ją w imieniu Polski przeprosić za tego oszołoma, albo przynajmniej wyraźnie się od niego zdystansować, potępić tę kompromitującą nas jako kraj wypowiedź. Chcemy, czy nie, Giertych reprezentuje tam nie tylko siebie.

“Twarze bezpieki 1944-1990″ – słodki smak zemsty

08/08/2007 McBor 2 komentarzy

Wystawianie na widok publiczny zdjęć i danych personalnych osób uznanych przez aklamację za przestępców to ZEMSTA okrutniejsza od publicznych egzekucji, które autorzy wystawy zapewne potępiają, ale w gruncie rzeczy tylko dlatego, że są nieestetyczne. Z psychologicznego i etycznego punktu widzenia istotnych różnic miedzy tymi zachowaniami nie widzę. Tyle że w Iranie nie próbuje się w tak pokrętny sposób dorabiać ideologii do zaspakajania tych niezbyt wysublimowanych potrzeb.

Nie mam żadnych wątpliwości, że w intencji inspiratorów i wykonawców wystawa jest substytutem publicznej egzekucji. Dla ludzi z antypeerelowskim afektem pełni funkcję (auto)terapeutyczną, pozwala odreagować frustrację, wynikającą z niemożności powywieszania tych “bandytów” naprawdę, co w innych warunkach przypuszczam wielu z nich gotowych by było uczynić . (Mam tu na myśli ludzi o ziobroidalnym psychogramie). Matką tej wystawy jest pospolita żądza zemsty. Cała oficjalna otoczka to bullshit. Tylko chorobliwa nienawiść może popchnąć poniekąd inteligentnych ludzi do zrobienia czegoś tak niesmacznego i okrutnego. Okrutnego wobec rodzin, bo w wielu przypadkach problem załatwiła już biologia. Gdyby wisiał tam mój dziadek, albo stryj, byłbym w moim środowisku skończony. Lucky me!

Kategorie:IPN, PiS, historia, kaczyzm, polityka

w kwestii instrumentalizacji Powstania Warszawskiego

05/08/2007 McBor 1 comment

Początek sierpnia tradycyjnie odgrzewa debatę na temat Powstania Warszawskiego. Temat wałkowany jest na wszystkie możliwe sposoby na wielu portalach i blogach, jak choćby tutaj. Z natury rzeczy dyskusje mają burzliwy przebieg i prędzej czy później emocje biorą górę nad rozumem. Zresztą o emocje w tym przypadku de facto idzie. W tym roku postanowiłem sobie temat odpuścić, ale dziś u Leonardo mnie naszło i napisałem opinię, którą sobie tutaj w nieco przeredagowanej wersji zarchiwizuję:

Nachalna apologia Powstania Warszawskiego, jakiej jesteśmy świadkami w ostatnich latach, pokazuje jak zmitologizowane i zmistyfikowane jest w Polsce myślenie polityczne. Niestety i z lewa, i z prawa, i z centrum (cokolwiek to w tym kraju znaczy). Uroczystości rocznicowe przekształcają się coraz bardziej w coś w rodzaju obrzędów religijnych. Cel jest jasny: umacnianie mitu, który potrzebny jest tracącym grunt pod nogami kaczystom do wypełnienia wyrwy, jaka powstała po rozpieprzeniu (się?) w drobny mak legendy Solidarności. Wiara w mit integruje, wzmacnia poczucie wspólnoty a wątpiących weń izoluje jako wrogów (narodu), denuncjując ich jako komuchów, żydów, niePolaków, co tam akurat podpasuje.
Ktoś, kto chce wmówić „narodowi”, że jest jedynie słuszną władzą, potrzebuje zakorzenienia w historii. Odwoływanie się do mitologii narodowej to w dzisiejszej Polsce nadal skuteczna metoda. I właśnie w ramach poszukiwania tradycji następuje, a właściwie już nastąpiło, najpierw zawłaszczenie a teraz rozbuchanie do niebotycznych rozmiarów mitu Powstania Warszawskiego. Przekuwanie klęsk w zwycięstwa to specjalność panów Kaczyńskich a zmasowany atak propagandowy prowadzony z pogardą dla faktów i zdrowego rozsądku to ich ulubiona metoda. Nie mogę pojąć, że tylu wydawałoby się rozgarniętych ludzi przyjmuje tezę, że dzięki powstaniu żyjemy dziś w wolnej Polsce. Ba, myślenie magiczne i życzeniowe nie omija kręgów akademickich. W majestacie nauki za sprawą pewnego Brytyjczyka skarbnicę wiedzy ludzkiej zasiliło wykrycie związków przyczynowo-skutkowych między masakrą Warszawy w 1944 r. a upadkiem systemu sowieckiego w 1989 (!). (Tylko z szacunku dla ofiar nie zakończę należnym śmiechem).

kacza dialektyka, czyli o tym, kiedy w IV RP ilość przechodzi w jakość

24/07/2007 McBor 2 komentarzy

Właściwie jaki jest męski odpowiednik czarownicy1? Czarownik? Czarodziej? A zresztą, jak go zwał tak go zwał, wiadomo, o kogo chodzi. No więc tenże udał się na miejsce wypadku bynajmniej nie zadeptywać ślady2, o nie. Poparcie na pysk leci, nadarzyła się okazja, by sobie punktów nabić. Wiadomo u kogo, ale zawsze. No i wszystko byłoby dobrze, to znaczy niedobrze, gdyby skończył na świeczce, modlitwie i – nazwijmy to dobrodusznie – hiperbolicznym ogłoszeniu „jednej z największych tragedii w historii Polski”. Na szczęście jak zwykle puściły mu nerwy i przedobrzył :-).
Najpierw przyznał pielgrzymom po 100 tys. Jest lepszy sposób na wkurzenie kaczego elektoratu?3 Naprawdę super pomysł, szczególnie po ostatnich strajkach pielęgniarek. Nie lepiej było dać ofiarom trąby?
Jakby tego było mało, na 3 dni zabrał sfrustrowanym niepogodą urlopowiczom alternatywne wobec plażowania rozrywki. Przez telewizje wszelkich maści przewala się tsunami hipokryzji, bezsensownych dyskusji i wywiadów. No dobra, prohibicji nie zarządził. A szkoda.
I żeby było jasne: współczuję rodzinom ofiar,
ale
nie mam żadnego powodu współczuć im bardziej niż rodzinom 5323 osób, które zginęły w zeszłym roku na polskich drogach. Średnia dzienna w Polsce to 18, na świecie ok. 3,5 tys. Rocznie ginie w wypadkach samochodowych ok. milion dwieście sześćdziesiąt tysięcy ludzi. Czym ofiary katastrofy pod Grenoble zasłużyły sobie na takie wyróżnienie? Zapytajmy naiwnie, co by było, gdyby w tym autokarze jechali nie pielgrzymi, ale wycieczkowicze z jakiejś niesłusznej organizacji, ja wiem, na przykład ze Związku Nauczycielstwa Polskiego?
Nie czepiałbym się, gdyby Bracia za tę ekstrawagancję płacili z własnej a nie podatników kieszeni. No chyba że Mamusia nie dała.

1 © Rydzyk
2 © Ziobro
3 Nie jest tajemnicą, że głosują na nich przede wszystkim ci, którym z jakichś powodów nie powiodło się w III RP.