Dlaczego wygra PiS
W najnowszym Przeglądzie ukazała się – udana moim zdaniem – próba wyjaśnienia fenomenu niesłabnącego poparcia dla PiSu. Oto kilka fragmentów:
60% sympatyków PiS odpowiedziało [w ankiecie], że komisje śledcze nie mają dla nich znaczenia, że wszystkie wpadki i afery PiS też nie mają znaczenia, bo oni i tak zagłosują na partię Kaczyńskiego. Cokolwiek by się działo.
[...]
Na tych wyborcach, jak widać, żadnego wrażenia nie zrobiły zeznania Janusza Kaczmarka, bezprawne aresztowania, kłamstwa Zbigniewa Ziobry. Nic. Nie wzruszyły ich ataki rządu na lekarzy i na pielęgniarki, podsłuchy ani awantury. Dlaczego? Co takiego się stało, że PiS ma twardy elektorat, którego nic nie jest w stanie naruszyć?
Zdaniem autora przyczyny tego stanu to:
- po pierwsze, chaos,
- po drugie, trafili w elektorat,
- po trzecie, utrzymali narzędzia władzy,
- po czwarte, słaby przeciwnik.
Najciekawszy wydaje mi się drugi z opisanych w artykule czynników (podkreślenia moje):
W wydanej w Polsce 8 lat temu Paranoi politycznej profesorowie R. S. Robins i J. M. Post opisują mechanizmy działania paranoi indywidualnej i zbiorowej. Robią to na podstawie przypadków znanych im z ich własnej praktyki medycznej, jak i postaci historycznych – Hitlera, Stalina, Pol Pota, przywódców sekt, nacjonalistów, terrorystów itp.