“Twarze bezpieki 1944-1990″ – słodki smak zemsty
Wystawianie na widok publiczny zdjęć i danych personalnych osób uznanych przez aklamację za przestępców to ZEMSTA okrutniejsza od publicznych egzekucji, które autorzy wystawy zapewne potępiają, ale w gruncie rzeczy tylko dlatego, że są nieestetyczne. Z psychologicznego i etycznego punktu widzenia istotnych różnic miedzy tymi zachowaniami nie widzę. Tyle że w Iranie nie próbuje się w tak pokrętny sposób dorabiać ideologii do zaspakajania tych niezbyt wysublimowanych potrzeb.
Nie mam żadnych wątpliwości, że w intencji inspiratorów i wykonawców wystawa jest substytutem publicznej egzekucji. Dla ludzi z antypeerelowskim afektem pełni funkcję (auto)terapeutyczną, pozwala odreagować frustrację, wynikającą z niemożności powywieszania tych “bandytów” naprawdę, co w innych warunkach przypuszczam wielu z nich gotowych by było uczynić . (Mam tu na myśli ludzi o ziobroidalnym psychogramie). Matką tej wystawy jest pospolita żądza zemsty. Cała oficjalna otoczka to bullshit. Tylko chorobliwa nienawiść może popchnąć poniekąd inteligentnych ludzi do zrobienia czegoś tak niesmacznego i okrutnego. Okrutnego wobec rodzin, bo w wielu przypadkach problem załatwiła już biologia. Gdyby wisiał tam mój dziadek, albo stryj, byłbym w moim środowisku skończony. Lucky me!