27. kwiecień
Opublikował/a McBor w dniu kwiecień 27, 2008
Jednym z największych idiotyzmów na naszej-klasie jest zakładanie kont zrzeszających warszawiaków, Walczaków, Kaczmarków, Romków, Piotrusiów itp. Wiadomo że Ryśki to fajne chłopaki, ale czy warto obciążać serwer użytkownikiem z 8 tysiącami “znajomych”? W tym momencie chciałem hiperbolicznie zaproponować założenie konta “Wszyscy Polacy”, ale na wszelki wypadek sprawdziłem. I co? Oczywiście już takie JEST. Nazywa się “Polacy Pobijmy Rekord Znajomych” (!). Polacy, pobijmy idiotę, który to wymyślił.
Mimo powyższego, z wrodzonej przekory i niekonsekwencji przystąpiłem na n-k do równie bezsensownego, jak wyżej wymienione, klanu wodników. Tak dochodzimy do właściwego tematu tego wpisu. Znajomi Wodnika podają mianowicie na jego stronie swoje daty urodzenia. No i czytamy: 5 luty, 9 luty, 13 luty, 12 luty, 14 luty, 25 styczeń … LUDZIE! W roku jest jeden styczeń, jeden luty, tak? Jeżeli dziś jest dwudziesty siódmy kwiecień, to ile rok ma miesięcy? Dopiero 24. wodnik informuje, że urodził się 29 stycznia. Gdyby stawiali po liczbie kropkę, byłoby to tylko złamanie sztucznej konwencji a tak mamy obrazę logiki.
Przy okazji:
Bardzo proszę wszystkich znajomych w mojej obecności nie mówić
wziąść
wzięłem, zaczęłem itp.
miło się rozczarowałem
ubrałem spodnie (ciuchy to nie choinka)
w cudzysłowiu (cudzysłów to nie przysłowie)
wymyśleć
włanczać
tu pisze
i półtorej roku (to nie porcja).
Dziękuję.
kwiecień 28, 2008 @ 15:09
Jak to dobrze, ze nie tylko ja jestem przewrazliwiona na punkcie poprawnosci jezykowej:-) Moze powinnismy zalozyc na nk konto dla jezykowych perfekcjonistow - podejrzewam, ze nie obciazylby zbytnio serwera:-) Pozdrawiam
kwiecień 28, 2008 @ 19:38
dorzuć do tego jeszcze włanczać zamiast włączać i przyszłem zamiast przyszedłem
szlag mię trafia, kiedy słyszę jak politykierzy bredzą radośnie o włanczaniu się w nurt narodowej dyskusji i to nie z powodu, że reprezentują nielubianą przeze mnie opcję - nic właśnie! każda opcja się beztrosko włancza
że też nie ma na nich jakiego wyłancznika ;o))))
kwiecień 28, 2008 @ 20:17
O tak! Gdy słyszę o włanczaniu, włancza mi się czerwona lampka. Dopiszę też kaczyńsko-dornowe wzięłem.
kwiecień 29, 2008 @ 8:17
i mówio, robio, siedzo czyli obrzydliwe kasowanie nosówek w wygłosie
fuj!
kwiecień 29, 2008 @ 9:54
robio już chyba pod gwary i regionalizmy podchodzi. Mnie najbardziej rażą błędy robione przez ludzi uważających się za wykształconych i “na poziomie”. Takimi perełkami inteligencja z awansu społecznego zdradza swoje proletariackie pochodzenie.
kwiecień 29, 2008 @ 16:02
Macie pieniążki? Może na wódeczkę byśmy poszli?
kwiecień 29, 2008 @ 23:47
Tylko niech Panowie nie zapomną o szaliczkach, bo wiaterek jeszcze czasem zawiewa:-)
kwiecień 30, 2008 @ 9:16
właczać i półtorej np. miesiąca działa na mnie jak czerwona płachta (na byka oczywiście)czy tak trudno zapamiętac , ze miesiąc, czy rok , to rodzaj męski?
jest jeszcze jednen fajny zwrot”była u nas kontrol”, rozwala mnie na maksa
kwiecień 30, 2008 @ 11:01
Nie, najgorsze jest mówienie “w roku dwutysięcznym ósmym”
kwiecień 30, 2008 @ 22:41
W kontekście ostatnich egzaminów gimnazjalnych genialne jest też “przerabiać lektury”… Jak ludzie, nawet wykształceni mają posługiwać się poprawną polszczyzną, kiedy sami poloniści nie dość że nie poprawiają uczniów, to jeszcze sami robią błędy?
A poprawianie ma jak najbardziej sens. Po tym jak moja polonistka poprawiła w dość dosadny sposób przy całej klasie moje “wziąść” zapamiętam prawidłową formę do końca życia ;)
Poza tym taka moja uwaga: polszczyzna dla kobiet wydaje się być łaskawsza xD choć taka zaleta bycia kobietą w tym kraju ^_~
maj 2, 2008 @ 9:41
a propos “przerabiania” to nie raz i nie dwa przywoływałem różnych, w tym radiotów do porządku tłomacząc jak pastuch krowie, że przerabiać to można mleko na masło ew. ropę na benzynę
nie skutkuje, a raczej skutkuje, ale na chwilę
z “wziąść” sprawa jest stosunkowo prosta, bo czasami wystarczy niechlujowi językowemu rzec, że mówi się “wziąłem”, a nie “wziąśłem”, by zaczął mówić chlujniej - czyli “wziąć”
czasami, bo jednak jest to “wziąść” jest tak zakorzenione, że chyba nawet siarką i żelazem nie da rady tego wypalić
@McBor - nie, to nie jest regionalizm, to wyjątkowe niechlujstwo językowe - to upraszczanie nosówek, bo mówią tak dokładnie wszyscy, bez względu na region pochodzenia i aktualne miejsce pomieszkiwania
@Andy - nie mam, bo mi zleceniodawca zalega a fiskus nie raczył jeszcze zwrócić (bagatela! prawie 2 miesiące!), ale z chęcią polecę na sępa, bo na krzywika to i ocet słodki ;o)))
maj 2, 2008 @ 17:21
@Anonim
Podoba mi się Twoja obserwacja dotycząca łaskawości polszczyzny dla kobiet. Byłbym wdzięczny za jakieś przykłady.
@Chrabja
Z polonistą nie będę się kłócił. Moja ostrożność “w temacie” ma jednakowoż umocowanie prawne ;-). W art. 3. Ustawy o języku polskim z 1999 r. czytamy mianowicie:
“1. Ochrona języka polskiego polega w szczególności na:
* 1) dbaniu o poprawne używanie języka i doskonaleniu sprawności językowej jego użytkowników oraz na stwarzaniu warunków do właściwego rozwoju języka jako narzędzia międzyludzkiej komunikacji,
* 2) przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji,
* 3) szerzeniu wiedzy o nim i jego roli w kulturze,
* 4) upowszechnianiu szacunku dla regionalizmów i gwar, a także przeciwdziałaniu ich zanikowi,
* 5) promocji języka polskiego w świecie,
* 6) wspieraniu nauczania języka polskiego w kraju i za granicą. ”
Podkreślenie M.B.
maj 4, 2008 @ 17:13
nie no, w konfrontacji z ustawą to każda polonista wymięka ;o)
ino, że ona ustawa jakby martwą literą prawa się ino ostała i zbiorem pobożnych życzeń, czego dowodem jest wszechobecne szambo językowe, szambo w sensie zarówno jego nieczystości wskutek nagromadzenia wulgaryzmów, wykoślawień i form absolutnie niedopuszczalnych (wziąść, wzięłem, wyłanczać), jak i jego katowania nieuzasadnionymi zapożyczeniami (o ile nie razi porno shop, to w glebę wbija ewent - nieprawdaż? przynajmniej w mojem wypadku tak jest)
maj 4, 2008 @ 17:55
Ileż irytacji w tej notce! ACH! Świetnie. Podziwiam osoby, które na codzień mają do czynienia wiele z językiem obcym, dają jeszcze radę dostrzegać w ojczystym języku masę błędów. Ja mam z tym trochę problemów, bo nakłada mi się często obca kalka…:(
Najdziwniejsza z grup na nk, jaką widziałam, była ostatnio “Szymona z Grabiny” :D Możemy założyć grupę Antygrupa, która będzie tak samo praktyczna, jak inne grupy.
PS Dlaczego “pisze” Pana tak bardzo drażni? Zdaje się, że już można tak mówić? WIEM (proszę nie bić!), że, jeśli się głębiej nad tym zastanowić, to jest to niepoprawne, ale wie Pan co? Trzeba się niestety pogodzić, że język podlega zmianom…
maj 4, 2008 @ 18:55
@Czytelniczka
W odrzucaniu tu pisze nie jestem ani trochę oryginalny. Każdy szanujący się słownik poprawnej polszczyzny zaleca jako prawidłowe formy to napisano, było (jest) napisane albo piszą, np. w gazecie. Ze polszczyzna jak każdy żywy język ciągle się modyfikuje, zdążyłem zauważyć, ale za takie zmiany dziękuję.
maj 4, 2008 @ 22:17
Popieram zmiany, ale nie erozję. Akceptowanie ‘pisze’ jest tym drugim jak dla mnie.
maj 5, 2008 @ 8:07
może krakowskim targiem rzucimy się, jak na taśmę, na gwarowe “stoi napisane”?
też niepoprawne, ale za to jak brzmi…?
ROTFL
maj 5, 2008 @ 9:40
“Stało w gazecie” - tak mawiał mój Dziadek (to było zresztą z pewnym szacunkiem dla słowa drukowanego wypowiadane, wcale nie tak jak dziś wyświechtane “widziałem w telewizji”), ale cóż, niemiecka szkoła… Mam sentyment do zwrotu tego :)
maj 5, 2008 @ 13:06
Onet o dzisiejszej maturze z języka polskiego: Abiturienci musieli także rozwiązać test na czytanie ze zrozumieniem, odnoszący się do publicystycznego tekstu o blogach autorstwa Igora Jankego z “Rzeczpospolitej”.
Blogi pod strzechy (szkół)!
maj 6, 2008 @ 9:11
Janke jest bardzo takim sobie dziennikarzem. Zupełnie nie rozumiem jakim cudem robi tak zawrotną karierę. Wszędzie go pełno.
Działa mi na nerwy prawie jak pleniący się powszechnie oksymoron “miłe rozczarowanie”.
maj 6, 2008 @ 10:41
@Andy - w Galicji też tak mówili i też z pewnym szacunkiem ;o)
@McBor - takich Jankich, co to nie wiedzieć czemu robią błyskawiczną karierę to jest na pęczki, nie tylko wśród pismactwa zresztą - vide niejaka Kempa i niejaki Szarama
(z tym ostatnim - tfu! - chodziłem do lyceum i - tfu! - pijałem jabole - tfu! zgaga mię zaczyna na samo wspomnienie palić!)
maj 11, 2008 @ 14:54
Szanowny Panie Macieju, trafiłam tu i - przede wszystkim życzę zdrowia, a sobie - sokolego wzroku. Te małe szare literki są ledwo czytelne - fast unlesbar fuer mich, jedenfalls. Szkoda…
Pozdrawiam
Paula
maj 11, 2008 @ 15:26
@Paula
Dziękuję za życzenia. Wielkość liter jest narzucona przez szablon, nie mam na nią wpływu. Jeżeli na jakimś sprzęcie wypadają za małe, można je powiększyć w menu “Widok” przeglądarki.
Pozdrawiam
maj 20, 2008 @ 15:07
A jak można być “bardzo takim sobie”?
maj 23, 2008 @ 21:11
mMim faworytem jest jakże ukochane przez wiele osób, także publicznych, wyrażenie, że komuś się coś “strasznie podoba”, że ktoś się “strasznie cieszy” lub jest “strasznie szczęśliwy”. Straszne to po prostu! straszniejsze może być tylko czasownik “kamerować”.
maj 23, 2008 @ 22:07
O tak, Aka, to też jedno z moich ulubionych sformułowań. Strasznie, cmentarnie wręcz dziękuję za ten komentarz :).
maj 24, 2008 @ 0:40
Dla dobrego samopoczucia polecam http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=78967043&v=2&s=0
A dla jeszcze lepszego przeszukać własne blogi i zobaczyć, jak bardzo się jest zindoktrynowanym, i używa się takich głupich stwierdzeń. Ja ostatnio odkryłam, że powiedziałam do kogoś przez telefon “Witam”. aaaaaaaaaaaaaaaaa…..
maj 24, 2008 @ 9:32
W jednym z pierwszych wpisów na wskazanej stronie mowa jest o “ubrałam sweter”, “ubiorę buciki” itp. Też uwielbiam i oczywiście dołanczam do listy.
maj 25, 2008 @ 23:49
@Chrabja, lepiej niech “robio” aniżeli “robiom”.
Są tez tacy, co “umią” i tacy, co “rozumią”. A moja znajoma “lubiała” spać do południa.
maj 26, 2008 @ 13:33
Po lekturze komentarzy idę wypić 50 gram wódki (przy żarówce 25 wolt)…
maj 26, 2008 @ 13:43
W poprzednim wejściu przez pomyłkę napisałem sweter zamiast swetr. Sorry was!
maj 27, 2008 @ 22:11
“Ci umieją, tamci umią”. Z dwojga złego wolę “sory” niż “sorki” albo “sorka”. Bleeeeeee…
A poza tym się zamerykanizowaliśmy - mało kto mówi jeszcze “ple, ple, ple…”; wszyscy teraz: “bla, bla, bla…”
maj 28, 2008 @ 9:29
Sorki można jeszcze dobrodusznie uznać za sympatyczne, ale używanie “sory” jako nieodmiennego czasownika z dopełnieniem w bierniku (sory kogoś) to już more than I can take.
maj 29, 2008 @ 16:49
-…i zdanżam na czas…
-…Zdążam..
-… i Pan zdanża…
Tu pisze! Niech Pan se przeczyta!!!
Jeśli ktoś zapomniał klasykę kina …
maj 30, 2008 @ 11:34
postanowilam zamknac konto na naszej klasie. chyba przestaje byc web 2.0;)
pozdrawiam dodaje do linkow:)
maj 30, 2008 @ 12:36
Po co zaraz zamykać. Wystarczy ukryć przed gawiedzią osobiste dane, starannie dobierać znajomych i nadmiernie się nią nie ekscytować. Umiejętnie używana n-k bywa użyteczna i zabawna.
czerwiec 13, 2008 @ 13:37
Rany Boskie! Jak ja nie cierpię kiedy ktoś mieszka angielski i polski. Czy naprawdę Pan tak musi?
czerwiec 13, 2008 @ 13:38
Rzecz jasna - “miesza” nie “mieszka”.
czerwiec 13, 2008 @ 16:03
Jest gorzej. Jeszcze częściej mieszam polski z niemieckim, mimo że razi mnie to u innych. Może nie trzeba było się żenić z germanistką … ;).
czerwiec 14, 2008 @ 19:31
I jeszcze “z rzędu:, a nie “pod rząd”
pozdrawiam
czerwiec 20, 2008 @ 14:21
Dobrze już, dobrze. Ja często wtrącam łacinę. Niektórych też to może drażnić.
czerwiec 25, 2008 @ 14:30
Dorzuciłbym “w każdym bądź razie” ;-)
czerwiec 30, 2008 @ 13:41
Pewna grupa ludzi jada uparcie na stołówce, chociaż z tym nie ma co walczyc, bo stołówki przeciez znikają…:)