Waltzing Matilda

Obserwując co się w tym kraju wyprawia nie sposób nie myśleć o wyjeździe. Chciałoby się gdzieś daleko i najlepiej na zawsze. Na takie stany dobrze robi pójść na siłownię, albo pograć na gitarze. Wybrałem to drugie i tak wylądowałem myślami w Australii.
Wszystko za sprawą Waltzing Matilda.
Wbrew pozorom bohaterką tej powstałej pod koniec XIX w. ballady nie jest tańcząca dziewczyna o imieniu Matylda, lecz czeladnik-włóczęga, który podczas swej wędrówki (waltzing) kradnie owcę, ukrywa ją w swym – dziś powiemy – śpiworze (matilda) a gdy zbliża się policja, by go pojmać, woli utonąć w stawie niż dać się wziąć żywcem.
Waltzing Matilda to najpopularniejsza melodia ludowa Australii, doczekała się setek wykonań. Grano ją jako półoficjalny hymn podczas Olimpiady w Montrealu w 1976 r. Rok później w powszechnym referendum przegrała jednak z Advance Australia Fair, najprawdopodobniej z powodu dość kontrowersyjnego jak na hymn państwowy tekstu.
O tym, jak ważna to pieśń dla Australijczyków, świadczy ogrom materiałów jej poświęconych na stronach National Library of Australia. Są tam historia powstania, interpretacje, rękopisy, nuty, rysunki, fotografie itd. Można też posłuchać archiwalnych nagrań.
A oto moja skromna wersja po trzech smirnoffach z colą:
tjaa… aż się prosi akustyczny blues
ale na razi – póki co – w nastroju nie jestem, żeby jakim tekstem strzelić; może… jak też przyswoję parę głębszych (bez coli), to mię na co weźmie?
byś mógł wybrzydzać? ;o)
Oj, jak ja nie lubię “Waltzing Matilda”! To już bardziej “I still call Australia home”.
jak można nie lubić “waltzing matilda”?! no jak?!
szczególnie w dwóch wykonaniach: Toma Waitsa i McBora?!
no jak?!
Pochwała owcokrada, ot co, panie kolego, nie wiem czy nie jest to pochwalanie przestępstwa ;-)
Ale życzę tak reagującej publiki (choć niekoniecznie takiej)
http://www.youtube.com/watch?v=1zgja26eNeY&mode=related&search=
;-)
Andy, doceń to, że sam wymierzył sobie “sprawiedliwość” ;).
Jeżeli chcesz zrozumieć, co ta piosenka znaczy dla Australijczyków, zajrzyj tu
http://www.matildacentre.com.au/EducationCentre_WaltzingMat.asp .
A co do publiki, to jako blogowicz z wieloletnim stażem doskonale wiesz, że w polskim necie przytłaczająca większość anonimowych komentatorów to ludzie czerpiący satysfakcję z dokopywania innym, najchętniej osobom, od których z jakiegoś powodu czują się gorsi lub/i czegoś im zazdroszczą. W ten sposób odreagowują frustracje i kompleksy. Innymi słowy, chwalenie to obciach, przyjemniej i bezpieczniej jest wybrzydzać. Taka już jest ta polska mentalność.
Ale mnie chodziło o publikę koncertową :) (blogowa to wiadomo, “szklanka do połowy pusta”, najłagodniej mówiąc…). Dzieki za linka, idę czytać o tym trampie, wygląda znajomo, chyba w jakimś tramwaju podobnego widziałem ;)
Dzięki za przypomnienie – wspaniałe…
Oj, można nie lubić, można. I nie polubię nawet po wódkach czternastu.
Nie mam czasu i ochoty dochodzić tego, czy to czyjeś świadome działanie, czy tylko ciąg nieporozumień spowodowany tym, że w WordPressie w przeciwieństwie do innych programów blogowych nie można włączyć wyświetlania adresów IP komentatorów. Padły tu pewne insynuacje. Sorry, w takich momentach kończy mi się poczucie humoru. Nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Ten blog nie jest po to, żeby byle anonim mógł tu przyjść i mi bezkarnie naubliżać. Dlatego zgodnie z “regulaminem”usunąłem tę absurdalną i niepotrzebnie eskalującą dyskusję OT.
Hej, świetne wykonanie starego klasyka!
A owcokradów buszujących po naszych blogopastwiskach należy szczuć psem dingo.
A ja zamiast brzdąkania kupiłem bilety,zabieram rodzinę i lecimy tam na rekonesans.Decyzje powaźne ,co dalej podejmiemy, po 21 octobrze.Po prostu sprzedamy wszystko i tam kupimy nowe.Ja już pracować nie muszę,zapiszę sie do jakiegoś klubu tenisowego.Byle tylko się nie zanudzić.Będę się z Tobą konsultować.Piotr
@Kub
Dzięki :).
@Piokor
Gratuluję. Przyjmij szczere wyrazy uznania. Wiadomo, jesteś KING a ja mały, biedny szarpidrut. Co Ty chcesz ze mną konsultować? :).