w kwestii instrumentalizacji Powstania Warszawskiego
Początek sierpnia tradycyjnie odgrzewa debatę na temat Powstania Warszawskiego. Temat wałkowany jest na wszystkie możliwe sposoby na wielu portalach i blogach, jak choćby tutaj. Z natury rzeczy dyskusje mają burzliwy przebieg i prędzej czy później emocje biorą górę nad rozumem. Zresztą o emocje w tym przypadku de facto idzie. W tym roku postanowiłem sobie temat odpuścić, ale dziś u Leonardo mnie naszło i napisałem opinię, którą sobie tutaj w nieco przeredagowanej wersji zarchiwizuję:
Nachalna apologia Powstania Warszawskiego, jakiej jesteśmy świadkami w ostatnich latach, pokazuje jak zmitologizowane i zmistyfikowane jest w Polsce myślenie polityczne. Niestety i z lewa, i z prawa, i z centrum (cokolwiek to w tym kraju znaczy). Uroczystości rocznicowe przekształcają się coraz bardziej w coś w rodzaju obrzędów religijnych. Cel jest jasny: umacnianie mitu, który potrzebny jest tracącym grunt pod nogami kaczystom do wypełnienia wyrwy, jaka powstała po rozpieprzeniu (się?) w drobny mak legendy Solidarności. Wiara w mit integruje, wzmacnia poczucie wspólnoty a wątpiących weń izoluje jako wrogów (narodu), denuncjując ich jako komuchów, żydów, niePolaków, co tam akurat podpasuje.
Ktoś, kto chce wmówić „narodowi”, że jest jedynie słuszną władzą, potrzebuje zakorzenienia w historii. Odwoływanie się do mitologii narodowej to w dzisiejszej Polsce nadal skuteczna metoda. I właśnie w ramach poszukiwania tradycji następuje, a właściwie już nastąpiło, najpierw zawłaszczenie a teraz rozbuchanie do niebotycznych rozmiarów mitu Powstania Warszawskiego. Przekuwanie klęsk w zwycięstwa to specjalność panów Kaczyńskich a zmasowany atak propagandowy prowadzony z pogardą dla faktów i zdrowego rozsądku to ich ulubiona metoda. Nie mogę pojąć, że tylu wydawałoby się rozgarniętych ludzi przyjmuje tezę, że dzięki powstaniu żyjemy dziś w wolnej Polsce. Ba, myślenie magiczne i życzeniowe nie omija kręgów akademickich. W majestacie nauki za sprawą pewnego Brytyjczyka skarbnicę wiedzy ludzkiej zasiliło wykrycie związków przyczynowo-skutkowych między masakrą Warszawy w 1944 r. a upadkiem systemu sowieckiego w 1989 (!). (Tylko z szacunku dla ofiar nie zakończę należnym śmiechem).
Komentarz skopiowany z mcbor.bloog.pl:
* dodano: 08 sierpnia 2007 9:55
NIe nie nie nie będę komentowac, temat mi sie przejadł.Sorry:)
autor: hania