Vincent (starry, starry night)

To jedna z tych piosenek, które słyszałem od dziecka setki razy i ciągle tak samo mocno na mnie działa. Śpiewał ją Don McLean, ten od American Pie. Niedawno usłyszałem wersję Cheta Atkinsa zagraną solo na gitarze klasycznej. Okazuje się, że ta melodia broni się nawet, gdy pozbawić ją nastrojowego tekstu inspirowanego obrazami van Gogha, który nb. dzięki McLeanowi stał się jeszcze bardziej znany w Ameryce i nie tylko.
W przeciwieństwie do mistrza zagrałem ją (trochę z konieczności, trochę z wygodnictwa) na elektrycznym Ibanezie podpiętym do Bossa GT-8.
Oto, co z tego wyszło: McBor-Vincent.mp3
Oryginalne wykonanie Don McLeana ilustrowane obrazami Vincenta
Kopia komentarzy z mcbor.bloog.pl:
* dodano: 02 lipca 2007 19:44
a ja bym chciala aby ktos mi napisal tlumaczenie tekstu tej piosenki
autor: agnes
* dodano: 05 maja 2007 21:53
@aótor
to publika sobie życzy!
znaczy ja sobie życzę! szczególnie to, co się nie zreazlizowało w ramach pewnego projektu
autor: Chrabja
* dodano: 02 maja 2007 0:48
hmm…kojące, subtelne, niemal romantyczne…podoba mi się! Publika sobie nie życzy! Publika się domaga :D
autor: giecze
* dodano: 01 maja 2007 8:06
@Chrabja
Odpowiem kokieteryjnie: Jak publika sobie zażyczy, będzie więcej.
autor: McBor
* dodano: 27 kwietnia 2007 22:55
Skoro komentarze mile widziane, to komentuję. Jest się czym pochwalić, podoba się.
autor: xxx
* dodano: 25 kwietnia 2007 9:01
no! nareszcie!
a kiedy reszta?!
autor: Chrabja
blog: http://www.chrabja.art.pl/gazeta.html
świetne wykonanie! bardzo “nastrojowym” dźwiękiem zagrane – szczególnie fajnie brzmią (i dodają uroku całości) te “wtrącenia” dokonane przy pomocy flażoletów naturalnych! Gratuluję – C.K.