o kopaniu dołków
Wystarczy pobieżna lektura internetowych dzienników, by nabawić się nowego kompleksu. Większość popularnych blogerów miewa “doły” lub przynajmniej “dołki”. Niektórzy to nawet kilka razy dziennie. Wygląda na to, że takie doły mają nadzwyczajną moc przyciągania. Cholera, trzeba będzie coś wykopać, coby inni mogli sobie wpadać. Bo przecież nie ma to jak grzebać (się) w cudzych dołach.
KEEP DIGGING!
Kategorie:blogowisko, psychologia, z archiwum KBB
Cóż; to zupełnie nie do przyjęcia być zadowolonym z życia. Chciałabym móc powiedzieć, że kocham osoby pozytywnie spoglądające na świat, ale kiedy słyszę, jak ktoś w ogóle nie narzeka, coś przestaje mi pasować.
W kontakcie z osobami “pozytywnymi” nabieram z biegu podejrzeń, że coś wąchają. Może to nasza taka narodowa cecha? Albowiem trudno uwierzyć w to, że w naszym kraju ktoś może być zadowolony z życia i o zgrozo jeszcze być przekonanym, że wszystko będzie przepięknie. No, chyba, że jest to ktoś żywcem zabrany z rorat o 5:00 rano z wizją życia wiecznego, to i owszem.
Zrobiłam sobie test (nienienie, nie ciążowy).
Na pytaniu 25 moja przygoda z nimże zakończyła się, ponieważ stwierdziłam, że mogli tam na przykład dać jakąś drogę na skróty dla tych, którzy na wszystkie pytania chcą odpowiedzieć hurtem “ja”.
http://www.sueddeutsche.de/leben/spiele/perstest/814/129594/
McBorze,
przepraszam, ale coś nakopałam, chyba za duuuuużo enterów mi się wcinęło, a tylko chciałam umieścić ten lik z testem: http://www.sueddeutsche.de/leben/spiele/perstest/814/129594/1/