Chrabja nie żyje
Przyzwyczaił mnie do tego, że bez uprzedzenia znikał na kilka dni, czasami tygodni. Ostatni raz rozmawialiśmy 5 października, głównie o twitterze, na którym pojawił się niedawno za moją namową. Stamtąd też, trochę przypadkiem, przyszła ta straszna wiadomość.
Poznaliśmy się na blog.pl, 8 lat temu. Jeżeli istnieje coś takiego jak internetowa przyjaźń, to właśnie to nas łączyło. Nie spotkaliśmy się nigdy w „realu” a wiedzieliśmy o sobie dużo więcej niż nasi „realni przyjaciele”.
Parę lat temu wymyśliliśmy, że nagramy coś razem. Padło na bluesa. Wysłałem Chrabjemu pierwszy z brzegu podkład bas+perkusja. On napisał tekst, nagrał partyzanckim sposobem wokal i przesłał mi mp3. Dograłem gitarę, obrobiłem i posklejałem jak umiałem.
Vademecum naukawca i entelektualisty (remake)
Co robić a czego nie, by uchodzić za człowieka wykształconego i „na poziomie”
Na początek zastanówmy się, czy aby na pewno słuszna jest maksyma „im więcej się wie, tym lepiej”? W pierwszym odruchu pewnie każdy potwierdzi. Jednak gdy się chwilę zastanowić, rzecz przestaje być już taka prosta i oczywista. Bo czyż nie jest tak, że niektóre wiadomości mogą być równie kompromitujące jak luki w wykształceniu? Czy człowieka doskonale orientującego się w zasadach działania agencji towarzyskich, znawcę samochodów, miłośnika sportu, potrafiącego bez zająknięcia wymienić strzelców wszystkich siedmiu bramek w meczu Polski z Haiti na mistrzostwach 1974 r. ktoś uzna za erudytę? Mało tego, czy ktoś dopuści myśl, że może on być jednocześnie ekspertem od Heideggera i Jaspersa dla rozrywki czytającym Baumana? Ważne jest zatem, by wiedzieć, które obszary wiedzy należy omijać szerokim łukiem, a jeśli się już je zna, by ten fakt skrzętnie ukrywać. Czytaj dalej…
archiwum twittera – wrzesień 2009
Minął miesiąc od utworzenia McBor na Twitterze. Mimo że jest dopiero ok. 250 wpisów, już teraz poruszanie się w archiwum jest niewygodne i czasochłonne (wymaga żmudnego klikania na “more”). Postanowiłem tutaj archiwizować moją twitterową “twórczość”. Pomijam konwersacje ze znajomymi i wpisy odnoszące się na do aktualnych w danym momencie wydarzeń na twitterze, po czasie niezrozumiałe.
Piaskiem po uszach
W końcu wysłuchałem reklamowanej jako wydarzenie muzyczne platynowej płyty Piaska z piosenkami Seweryna Krajewskiego. Rozczarowanie. Jedna, w porywach dwie kompozycje w miarę udane, pozostałe wymęczone jak wacek po weekendzie.
twitter, nie dla gadułów
Ograniczenie do 140 znaków okazuje się męczące, gdy chce się coś powiedzieć a nie tylko zaćwierkać lub wkleić linka. Najwięcej czasu tracę na szukanie najkrótszego sformułowania. Wymusza to kompromisy, a czasem tak okraja pierwotną myśl, że rezygnuję. Przy RT wypadałoby dodać jakiś własny komentarz, ale często brakuje na to miejsca. Skracanie i przeredagowywanie bez zgody autora jest – umówmy się – takie sobie.
zbrodnia katyńska a prawo Godwina
Członkowstwo w PO najwyraźniej dobrze służy marszałkowi Niesiołowskiemu. Po nim ostatnim spodziewałbym się rozumnego stanowiska w tak ideologicznie i emocjonalnie nacechowanej sprawie jak zbrodnia katyńska. Najprawdopodobniej nienawiść do Kaczyńskich wygrywa u niego z tą do sowietów. Zresztą w świetle definicji zawartej w konwencji ONZ z 1948 r. Niesiołowski ma rację: Czytaj dalej…
księga twarzy
Został już tylko miesiąc na pozbieranie się. Tymczasem wypadałoby jak co roku uaktualnić program zajęć z IT. Ostatnim razem wprowadziłem Google-Apps, teraz zastanawiam się nad Web 2.0. Zwłaszcza dla erasmusów może być interesujące pielęgnowanie zagranicznych znajomości poprzez Sieć. Jak wiadomo światowe standardy to facebook i myspace, więc zanim coś postanowię, chcąc nie chcąc muszę je poznać. Z rozpędu dołożyłem do tego towarzystwa twittera, który w przeciwieństwie do blipa dobrze współpracuje z wymienionymi oraz – jak widać na marginesie – z wordpress.com :-).
23 czerwca 2009, szósta rano
[...]
Przepraszam, że nie odpowiadam.
EDIT 18 września 2009:
We wspomnieniu po zmarłej dziś prof. Skardze, Magalena Środa cytuje w GW słowa, które oddają, to, co nadal czuję:
“Istnieje bolesna samotność, która rodzi się nie z nas, lecz z innej przyczyny ( ) jest nią utrata najbliższego człowieka. Takiego człowieka, który w naszym świecie był kimś niezmiernie ważnym, który go w wielkiej mierze wypełniał ( ) dzieląc z nim nie tylko uczucia, ale coś istotniejszego – zrozumienie. Gdy odchodzi zostawia po sobie pustkę, której niczym nie da się zapełnić”.
szansa dla generała
Jest szansa na ratunek dla gen. Jaruzelskiego. Ponoć spotykając się z Wałęsą JP2 zwykł dopytywać o niego.
Boże, miej w opiece ten biedny kraj!
w sprawie Lecha W.
Tak się ostatnio w Polsce porobiło, że dyskusja na dowolny temat prędzej czy później przechodzi w kłótnię o Bolesława, tfu, Lecha W. Miejmy to zatem z głowy.
jednym słowem
Czy da się określić jednym słowem …
- kompleksy (szczególnie ten niższości) pokrywane zarozumialstwem i bufonadą
- brak jakiegokolwiek szacunku dla własnego państwa i rozumienia jego interesów
- arogancję wobec nacji uznawanych za gorsze
- myślenie magicznie (zwłaszcza liczenie na cuda)
- skłonność do oszukiwania, eufemistycznie nazywanego “kombinowaniem”
- wszechobecną niekompetencję
- bezinteresowną nieuprzejmość
- niechlujstwo, niepunktualność, niesłowność, bylejakość
?
Deutschland – Polackei
Wyobrażam sobie, co by się działo, gdyby dajmy na to Franz Beckenbauer powiedział o Polakach to, co Boniek o Niemcach. Kaczor zerwałby jeszcze tego samego dnia stosunki dyplomatyczne i kazał się przeprosić przez Merkel, Köhlera i Bundestag z Bundesratem razem wzięte. Tymczasem w Niemczech co najwyżej śmieją się z pana “muszę powiedzieć” Bońka, z “muszę powiedzieć”* JEGO głupoty. Swoją drogą ciekawe, jak on to wyliczył, dlaczego są niby głupsi akurat 16 razy? :)
27. kwiecień
Jednym z największych idiotyzmów na naszej-klasie jest zakładanie kont zrzeszających warszawiaków, Walczaków, Kaczmarków, Romków, Piotrusiów itp. Wiadomo że Ryśki to fajne chłopaki, ale czy warto obciążać serwer użytkownikiem z 8 tysiącami “znajomych”? W tym momencie chciałem hiperbolicznie zaproponować założenie konta “Wszyscy Polacy”, ale na wszelki wypadek sprawdziłem. I co? Oczywiście już takie JEST. Nazywa się “Polacy Pobijmy Rekord Znajomych” (!). Polacy, pobijmy idiotę, który to wymyślił.
Czytaj dalej…
urlop dla poratowania
Nie, nie lenię się. Nie zanielubiłem bloga. Po prostu nie starcza mi chwilowo na niego czasu i siły. “Urlop dla poratowania zdrowia” to dobry czas na pracę społeczną, jako że zarobkowa zakazana przepisami. Znajomi z pracy wiedzą, że od pewnego czasu remontuję firmową witrynę internetową. Najważniejszą akcją jest przeniesienie głównej części serwisu z “mojego” instytutowego serwera na uniwersytecki. Po 10 latach przestała mnie bawić walka z hakerami i złośliwością przedmiotów martwych. Zgodnie z prawami Murphiego serwer lubił się wykrzaczać w weekendy a najchętniej, gdy byłem na dłużej poza miastem. Teraz będę mógł koncentrować się na zawartości witryny a o ciągłość pracy serwera zadba, bo od tego jest, gromada etatowych informatyków w centrali. Zgodnie z przewidywaniami na tym ich serwerze nie działa mi szereg cieszących oko gadżetów, ale co tam, w zamian zyskuję święty spokój w zasadniczej sprawie.
o nowoczesnym blogowaniu
No jak co? Maslowska zrobi z Ciebie SZTUKE i pojedziesz do Gratzu na sznicla. Sztuke zobaczy Peter Jackson i zrobi ekranizacje warta 300 mln baksow. Zagra Cie Dzesika Simson i tyle. (pisownia oryginalna)
Tym niby żartem “naturszczyk” piszący sobie onegdaj gdzieś w kąciku blog.pl, odkryty przypadkiem przez jedną z lejdis, gratuluje dziś zgryźliwie jej przyjaciółce, nb. też lejdi, zwycięstwa w pewnym prestiżowym konkursie blogowym.
pies chili kot

Wiem, że tytuł w zasadzie cudzy, ale pasuje mi jak ulał. Otóż pewien mój kolega, jeszcze do niedawna zatwardziały miłośnik psów, niedoszły sędzia kynologiczny, nielubiciel kotów, nagle zapragnął mieć …, no właśnie.
nasza klasa
Ostatnio całe dni spędzam przy komputerze – na nic więcej mnie na razie nie stać. W związku z tym, jak było łatwo przewidzieć, w końcu uległem i dałem się wciągnąć w „naszą klasę”. Mimo wszystkich zastrzeżeń, o których pisze się tu i ówdzie, muszę przyznać, że w moim przypadku opłaciło się. Dotarłem na przykład do dziewczyny, w której skrycie podkochiwałem się przez całą podstawówkę (tak, od pierwszej klasy (!)) i nie zdążyłem – właściwie z nieśmiałości nie zdołałem – jej tego w porę wyznać :). Nie wiem dlaczego, ale zależało mi, żeby się o tym dowiedziała, mimo iż od wielu, wielu lat nie ma to żadnego znaczenia. Mieszkamy w różnych miastach, po mężu ma oczywiście inne nazwisko, szanse na odnalezienie były marne. Zresztą skłamałbym, gdybym powiedział, że przez te lata jakoś specjalnie o to zabiegałem. Teraz wystarczył odpowiedni podpis pod zdjęciem wywieszonym w galerii klasy i się odezwała :).
Zupełnie nie mam ochoty pisać o polityce. Ba, nawet się nią interesować.
jest ciąg dalszy (o szczęściu w nieszczęściu)
Jestem. Operacja udała się, guz okazał się niezłośliwy i wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, co niespodziewanie dla wszystkich stało się na drugi dzień.
no i PO wyborach
Wynik marzeń. Cieszę się, że Tusk rozumie, jak duża część głosów nie była dla niego a przeciwko kaczystom. Jeżeli będzie postępował tak, jak teraz deklaruje, będzie się w Polsce działo lepiej a może nawet nieźle.
